KARMIMY NA ZIELONO

zdarza się
zaszaleć
pod okapem

Alians dwojga: Beskidu i Masali, to wyraz eksperymentowania z fusion, co w interiorze AkuKuchni skutkuje mariażem orientalnych smaków. Domeną Masali są niespieszne śniadania. Dla zdrowotności korzystamy z podszeptów mądrości ludowych, w tym ayurwedy. Czujemy miętę do gotowania (gdy gotujemy) i lubimy widzieć, że naszym Gościom smakuje. Im bardziej czujemy, tym bardziej gotujemy. W każdą sobotę urządzamy etnodinnery, czyli smakowanie kuchni: indyjskiej (zazwyczaj sobota) oraz karpackiej. W pozostałe dni gotujemy w sezonie wakacyjnym, dla grup zorganizowanych, lub gdy zbierze się minimum ośmiu chętnych. W okolicy jest sporo miejsc z ciekawym menu. W pobliskich, zaprzyjaźnionych jadłodajniach panują kuchnie: łemkowska, żydowska/galicyjska, gruzińska, swojska, pstrągowa… Jest co i gdzie wybierać. Zwłaszcza, że Masalowicze to romantyczni wędrowcy. To widać i czuć.

W spiżarni AKuKuchni spotykają się: zioła z łąk, dary lasu, filigranowe jabłka z połemkowskich jabłoni, grzyby, miody lokalne, ingrediencje swojskie i przyprawy kolonialne. Te udanie wzmagają kuszenie ku rzeczom cielesnym. Medium to dzika woda z głębinowego wwiertu w Beskid.

Porą roślinną musowo panują wiosałatki w kompozycjach z ziela, warzyw, pestek, nasion dostarczanych przez łąki i  zagajniki. I tak por zaprasza pokrzywy do zupy „popo”, a podbiał zawija kurki w herbalne gołąbki. Inne zielska niespodziewające się takiego awansu, pospołu zapraszają się nawzajem do kociołka. Gości tu nawet z pozoru tylko wulgarny wrotycz, zaczarowujący zielone mielone w mięsopodobne kotlety.

Zima zaś to czas otwierania przetworów i oblizywania palców słodkich od konfitur. Acha, jeszcze jedno. W Masali prokurowane są też własne wyroby, np. barszcze, octy prawdziwe, soki – pod znakiem Syropek z Ropek; oraz antidota kuracyjne, np. z wiązówki, podbiału, mniszka, mające sporo wiowitamin.

बोन एपीटिट – smacznego