VADEMECUM MASALOWICZA CZYLI…

trochę użytecznych wiadomości dla Gości

A – w kubaturze ChataKlimaty się nie pali tytoniu w każdej postaci. Na ganeczku popielniczka stoi jak najbardziej.

AA – podstawowe koszta masalowania beskidniego – obejmują nocleg oraz obfite śniadanie i obiado-kolację. Generalnie jest u nas zwyczaj śniadaniowania, czyli przeciągającego się porannego popasu. Nie każemy zrywać się porannie na czas, wszak nasze zegary nie mają wskazówek. Na zamówienie uprzednie organizujemy dodatkowe „kolacyjki”, (patrz pod to hasło). Wtedy ceny ustalamy z marszu.

ceny – nie są negocjowane i już. Jedna gaździnka w Zakopanem zapytana, czy można się targować, odpowiedziała, „ze mozna”, więc na dictum: „a może by tak pięćdziesiąt zamiast siedemdziesiąt”, odpowiedziała – „dziewięćdziesiąt”. Na wyrażone zdziwienie odparła – „no przecies można się targować!”. Stosujemy natomiast kuszące promocje masalowania, które ogłaszamy w ZWIASTUNACH. Przy pobytach grupowych ceny uśredniamy.

doby hotelowej upływ – ponieważ masalowanie dotyczy w pełnej obsadzie tylko 8-10 gości, staramy się być bardzo elastyczni. Niemniej ponieważ i gospodarz swoje prawa ma, prosimy o czas na posprzątanie, dogotowanie, i inne „do”. Zatem jeśli zapalony Masalowicz przybędzie wcześniej niż hejnał z wieży…, dostaje kawę i mapę. Jeśli podoba mu się okolica, może zostawić sekwojaże i jeszcze pohasać po łąkach, albo gdy deszcz – umościć się przed kominkiem w Salameli.

fauna domowa – podobnie jak dziatwa zostaje w rzeczywistości albo z dziadkami w Zakopanem. A to ze względu na komfort pozostałych Masalowiczów. Za to oferujemy faunę własną, która z pewnością ochoczo zastąpi pupila i pozostanie do dyspozycji nawet w godzinach nocnych. Uwaga – nie dotyczy studia wakacyjnego Bziany Munnar z osobnym wejściem.

krąg ogniska (monolityczny) – za domem, na Śliwkowej Górce. Drewno w lesie – gratis. Gdy leń nie pozwoli doń się wyprawić, zapewniamy bieżące dostawy w cenie złotych 20. Można się wypłacać w ekwiwalentach. Wyposażenie do rusztowania jest.

lekarz, apteka – mamy dwa ośrodki w Uściu oraz w Wysowej.

Masalowicz – dożywotni tytuł dla każdego Gościa, który był u nas co najmniej dwa razy.

sklep wiejski – w Ropkach nieznany. Najbliższy w Hańczowej, 3 km z kawałkiem, ale tzw. garażowy u p. Zosi, czyli mikro – szwarc, mydło i powidło (bez piwa, jakby kto pytał). Sklepy sieciowe, w których jednak nie ma minóg w galarecie ani steków z emu oraz wołowiny Kobe, znajdziemy w Wysowej (5 km), oraz Uściu Gorlickim (7 km). W tym ostatnim, które jest siedzibą gminy, można poszaleć, bo sklepów jest już kilka, w tym fajny wielubranż „U Chłopaków”, gdzie można nabyć np. zapomniane gumofilce.

tankowanie – mowa o pojazdach. W Uściu mamy dwie stacje, w tym jedna z LPG.

TV – nie ma i nie będzie. Mamy za to niezły wybór filmów i kino chatowe.

ukąszenia – biorąc pod uwagę dzikość i obecność żmij, prosimy o poruszanie się po łąkach w gumowcach. W razie ukąszenia mamy w lodówce adrenalinę. Surowica jest w szpitalu w Gorlicach – ½ h z Ropek. Nie zapomnijcie zapakować specyfików na kleszcze!

woda w kranach – czerpana z własnego, głębinowego ujęcia. Ma pyszny smak mineralki, wszak obok mamy uzdrowisko. Jest stosownie zbadana. My ją pijemy i wciąż wyśmienicie żyjemy. Zalecamy śmiałe picie masalowej kranówy perlage.

zasięg – zasięgu GSM extramuros nie ma, za to intra – jest. Ale nie wszędzie w chacie i Masalowicze są z tego zadowoleni. Raz, bo czują się uwolnieni. Dwa, bo latają z korzyścią dla kondycji do bobrów, gdyż żeremia mają zasięg. Kto musi zostawić wiadomość mamusi, tego zapraszamy do kuchni, gdzie jest wzmacniacz sygnału komórkowego. Wewnątrz mamy WiFi, ale nie światłowodowe.