ORYGINALNIE - ORIENTALNIE

ekspedycje nieco dalej stąd

Kto chce ruszyć się dalej, może oryginalnie – orientalnie. Nasz Orient to fragment Polski Egzotycznej, czyli pasa od Suwałk, po Lackową. Mamy tu co niemiara kusideł mogących zaintrygować na tyle, aby wywiesić na drzwiach indosypialni kartkę informującą, że „przedsięwzięto ekspedycję… nieco bliżej stąd”*.

Na spotkanie czeka cała Atlantyda Łemkowszczyzny, co może zająć dobrych dni kilka. Zatem, co my tutaj mamy?

  • Przede wszystkim urocze dwu-trzygodzinne trasy w Dolinie i dalej na… np. Czertyżne, Dolinę Bielicznej, Lackową – najwyższy szczyt BeNia,
  • Wysową i park zdrojowy plus atrakcje miejsca np. święta Góra Jawor,
  • połemkowskie wsie (np. Nowica) ze starymi chyżami, których jest jeszcze sporo (już w sąsiedniej w Hańczowej),
  • Zagrodę Maziarską w Łosiu i ziemne kopanki i upływy ropy w lasach (wydobądź sam ropę!),
  • świątynie drewniane w tym cerkiew „piękną z Kwiatonia” i trzy inne też na Liście UNESCO: Binarową, Sękową, Brunary,
  • trasę w kierunku na Muszynę (po drodze Krynica), żeby zobaczyć 4 wsie tzw. Rusi Szlachtowskiej,
  • Łemkowską Watrę (festiwal folkloru – lipiec),
  • Średniowieczny Bardejov na Słowacji (UNESCO), z zachowanymi częściowo murami i cudnym rynkiem (po drodze Bardejovskie Kupele),
  • Magurski Park Narodowy, więc kto chronionej przyrody złaknion…,
  • tematyczne trasy, w tym dziedzictwa ropy naftowej (Siary, Gorlice, Jasło, Krosno), skąd już krok do parku etnograficznego w Sanoku, gdzie stoi osamotniona nasza cerkiew z Ropek,
  • w materii etno – mamy bliżej „must see” – skansen w Nowym Sączu, skąd już tylko rzut beretem do Starego Sącza (cacuszko),
  • unikalność właściwa tylko tym terenom – cmentarzyki, jako materialny ślad po Bitwie Gorlickiej I WŚ, z Rotundą, która również jest „must see”,
  • kto lubi murowane zabytki, ma unikalne dwory obronne w Szymbarku, Jeżowie oraz katowski Biecz…

Pozostają Stokrotne Łąki, których jest tu mnóstwo, a naszym najulubieńszym zajęciem jest wyszukiwanie ziół z literaturą pod pachą oraz storczyków. Te pierwsze podajemy na stół, te drugie zostawiamy in situ, więc bierzemy tylko fotkę, gdyż są pod ścisłą ochroną.

A kto lubi wino i południe, jedzie do Tokaju zaledwie 3,5 h (200km), może lepiej z noclegiem, albo nawet dwoma, żeby bezpiecznie dotrzeć do nas z powrotem po bachanaliach.

*Kabaret Starszych Panów